Stołki barowe design: strefa relaksu to inwestycja w kulturę firmy

Większość nowych biur dostaje od dewelopera aneks kuchenny w standardzie: blat, zlew, miejsce na ekspres. To infrastruktura — jeszcze nie strefa relaksu. O tym, czy ludzie będą tu przystawać na rozmowę, czy tylko odbierać kubek i wracać do biurka, rozstrzyga najczęściej najmniej doceniany mebel w budynku: stołki barowe. Anonimowe hokery dokupione „do kompletu” komunikują, że zrobiono, co trzeba. Włoskie hokery designerskie mówią coś innego: ta przestrzeń została pomyślana, bo czas, który zespół spędza poza biurkiem, traktuje się tu poważnie.

Wysokie siedzisko ma przy tym własną dynamikę — łatwo je zająć i równie łatwo opuścić, więc naturalnie obsługuje krótkie wymiany zdań, z których w ciągu dnia skleja się zespół. Włoskie kolekcje, od rzeźbiarskich sylwetek Pedrali po lekkie konstrukcje Lapalmy, łączą tę codzienną funkcję z klasą kontraktową: ramy i wykończenia projektowane na lata pracy w kantynach, barach i recepcjach. Nasze zdanie: w całym fit-oucie trudno o pozycję równie skromną w skali projektu, a równie widoczną każdego dnia — i dlatego właśnie na hokerach nie warto oszczędzać uwagi.

La Mercanti selekcjonuje włoskie stołki barowe design do stref relaksu, kantyn firmowych, recepcji i przestrzeni gastronomicznych. Chętnie doradzimy przy doborze modeli i wysokości do Państwa blatów.

Marki
Projektant
Przestrzenie

Najczęstsze Pytania

Po czym poznać hoker kontraktowy, który zniesie lata codziennej pracy w firmowej kantynie?

Po tym, że producent zaprojektował nie tylko stołek, ale i jego przyszłość. Hoker w firmowej kantynie pracuje w trudniejszym reżimie niż zwykłe krzesło — wyższy środek ciężkości, ciągła rotacja użytkowników — i wersję kontraktową odróżnia od domowej nie sylwetka, lecz filozofia: wszystko, co się zużywa, zostało z góry pomyślane jako wymienne. W dokumentacji poważnego modelu znajdą Państwo osobne pozycje na elementy eksploatacyjne, możliwe do domówienia także po latach i w tym samym wykończeniu, a producent potrafi wskazać, co przewidział do wymiany i po jakim czasie. Drugim znakiem jest zaplecze badawcze: modele przeznaczone do obiektów publicznych przechodzą u renomowanych producentów cykliczne badania wytrzymałościowe, a ich wyniki są częścią oferty, nie tajemnicą handlową. Praktyczny wniosek przed zamówieniem: proszę zapytać wprost o politykę części zamiennych i o dokumentację badań — obie odpowiedzi powinny paść od ręki. Mebel, którego dostawca nie umie o nich opowiedzieć, zwykle mówi to samo swoim milczeniem.

Czy przy wysokim blacie z hokerami da się realnie popracować z laptopem, czy to tylko miejsce na kawę?

Da się — i to lepiej, niż sugeruje kuchenny rodowód tych mebli, pod warunkiem właściwego doboru. Wysokie siedzisko trzyma sylwetkę w pozycji pośredniej między siedzeniem a staniem: aktywnej, z otwartym kątem bioder, którą wiele osób ceni przy krótkich, skupionych zadaniach — odpisaniu na pilne wiadomości, przejrzeniu dokumentu, wspólnym spojrzeniu w arkusz. Dla pracownika spędzającego dzień przy biurku możliwość zmiany wysokości siedzenia w ciągu dnia jest zresztą wartością samą w sobie. Granica przebiega przy sesjach długich: hoker nie ma regulacji i podparcia, które oferuje ergonomiczne krzesło obrotowe, więc nie powinien udawać stanowiska pracy na osiem godzin. W praktyce sprawdza się prosty podział ról: blat z hokerami przyjmuje pracę do mniej więcej godziny i wszystko, co zespołowe i szybkie, biurko pozostaje domem pracy głębokiej. Firmy, które to rozdzielą, odkrywają, że wysoki blat bywa najczęściej zajmowanym „stanowiskiem” na piętrze.

Hokery kojarzą się z kuchnią — czy mają sens także w recepcji albo showroomie?

Mają, i to coraz częściej właśnie tam trafiają najciekawsze modele. Wszędzie, gdzie punktem odniesienia jest wysoka płaszczyzna — lada, kontuar konsultacyjny, stół ekspozycyjny — zwykłe krzesło stawia siedzącego o głowę niżej rozmówcy, a hoker przywraca rozmowie naturalny poziom. W recepcji para designerskich stołków przy ladzie daje gościowi realną alternatywę dla fotela w kącie: można przysiąść na dwie minuty oczekiwania bez rytuału rozsiadania się. W showroomach i strefach doradczych wysokie siedzenie skraca dystans między doradcą a klientem pochylonymi nad tym samym materiałem — katalogiem, próbnikiem, ekranem. Jest też wymiar czysto wizerunkowy: hoker to mebel o eksponowanej sylwetce, widoczny w całości, więc rzeźbiarski model pracuje w przestrzeni reprezentacyjnej jak mały obiekt sztuki użytkowej. Warunek jest jeden — spójność wykończeń z resztą wnętrza, żeby stołek wyglądał na decyzję projektanta, a nie na pożyczkę z baru piętro niżej.

Jak utrzymać designerskie hokery w strefie z jedzeniem i kawą, żeby po dwóch latach nie wyglądały na zmęczone?

Zacząć trzeba od materiału, bo pielęgnacja jest tylko konsekwencją tego wyboru. W strefach gastronomicznych najlepiej sprawdzają się siedziska z polipropylenu barwionego w masie, drewna zabezpieczonego lakierem odpornym na ścieranie oraz sklejki z twardą powłoką — kawa, tłuszcz i środki czyszczące schodzą z nich bez śladu, a drobne rysy nie odsłaniają innego koloru pod spodem. Tapicerkę warto zostawić strefom oddalonym od jedzenia albo wybierać tkaniny powlekane, zmywalne, projektowane do gastronomii. Ramy malowane proszkowo wystarczy przecierać łagodnymi środkami; chrom i stal szczotkowana lubią miękkie ściereczki zamiast past ściernych, które matowią powierzchnię na zawsze. Dwie rutyny robią większą różnicę niż wszystkie preparaty razem wzięte: uzgodnienie z firmą sprzątającą listy dozwolonych środków, zanim pierwszy raz użyje chloru, oraz przegląd stopek i połączeń raz na kwartał — dokręcenie i wymiana filcu trwa minuty, a chroni i posadzkę, i stabilność stołka na lata.

Strefę relaksu projektuje się jak przestrzeń roboczą, nie jak resztkę metrażu — plan w pięciu krokach

Co będzie potrzebne — Rzut strefy z wysokościami wszystkich blatów: aneksu, wyspy, parapetów nadających się na siedzenie przy oknie — Liczba osób na piętrze i realny rytm dnia: kiedy strefa pęka w szwach, kiedy stoi pusta — Paleta wykończeń całego biura: metale, drewna, kolory — Decyzja, czy strefa ma pełnić także rolę miejsca spotkań całej firmy — Osoba, która będzie właścicielem strefy po otwarciu — bo przestrzeń bez gospodarza dziczeje szybciej, niż powstała

Krok 1 — Zinwentaryzujcie Państwo to, co zostawił fit-out, i nazwijcie funkcje strefy

Punkt wyjścia jest zwykle zastany: blat od dewelopera, media w konkretnych miejscach, ciągi komunikacyjne, których nie da się przesunąć. Zanim cokolwiek trafi do zamówienia, proszę spisać stan faktyczny — długości i wysokości blatów, odległości od przejść, kierunek światła dziennego — a następnie nazwać dwie, trzy funkcje, które strefa ma pełnić codziennie. Typowy zestaw: szybka kawa w ruchu, rozmowa dwóch–trzech osób, krótka praca z laptopem poza biurkiem, czasem lunch. Każda funkcja stawia inne wymagania wobec siedzenia i to ona, nie estetyka, powinna rozstrzygać pierwsze decyzje: strefa nastawiona na rotację potrzebuje stołków, na które się wskakuje bez namysłu; strefa lunchowa — siedzisk znoszących dłuższe sesje i kontakt z jedzeniem. Częsty błąd tego etapu to planowanie pod obraz z wizualizacji zamiast pod rytm własnego piętra: kantyna projektowana „na oko” bywa potem za mała w południe i martwa przez resztę dnia. Inwentaryzacja plus lista funkcji kosztują godzinę, a oszczędzają miesiące poprawek. Wynik tej godziny pracy warto nanieść na rzut i pokazać komuś spoza projektu — świeże oko najszybciej wychwytuje funkcję, która istnieje wyłącznie na papierze.

Krok 2 — Ustalcie Państwo geometrię wysokiego siedzenia, zanim wybierzecie cokolwiek z katalogu

W strefach z hokerami niemal wszystkie rozczarowania sprowadzają się do złej geometrii, a tę można policzyć zawczasu. Reguła pierwsza: najpierw klasa wysokości, potem model. Kuchenna wyspa i wysoki stół barowy to dwie różne klasy hokerów, a wybór dyktuje blat zinwentaryzowany w poprzednim kroku — nigdy odwrotnie. Punktem kontrolnym jest odstęp między siedziskiem a blatem: w praktyce projektowej przyjmuje się mniej więcej 25–30 centymetrów, bo poniżej robi się ciasno, a powyżej stołek zamienia się w żerdź, z której korzysta się z przyzwyczajenia, nie z wygody. Różnica kilku centymetrów rozstrzyga tu o komforcie mocniej niż kształt siedziska. Reguła druga: wzdłuż blatu każde miejsce potrzebuje około sześćdziesięciu centymetrów szerokości, żeby siedzący nie stykali się łokciami przy kubkach. Reguła trzecia: za plecami siedzących musi zostać pas swobodnego przejścia — im bliżej głównego ciągu, tym szerszy. Jeśli blaty w strefie mają różne wysokości, eleganckim wyjściem są modele z regulacją albo jedna rodzina hokerów produkowana w kilku wysokościach; mieszanie przypadkowych stołków „na styk” zawsze kończy się jednym meblem, którego nikt nie wybiera.

Krok 3 — Wybierzcie Państwo typ podstawy i formę stołka do sposobu użycia

Podstawa hokera to decyzja funkcjonalna, nie stylistyczna. Cztery nogi dają największą stabilność i uniwersalność — to bezpieczny wybór do kantyny o dużej rotacji, gdzie stołki są odsuwane i przestawiane bez ceregieli. Płoza ślizga się miękko po wykładzinie i twardej posadzce z odpowiednimi stopkami, a wizualnie odchudza mebel, co doceniają wnętrza o lekkiej architekturze. Kolumna centralna z regulacją wysokości i obrotem sprawdza się tam, gdzie jedno siedzisko musi obsłużyć blaty o różnych wysokościach albo różnych użytkowników — w strefach doradczych, przy ladach recepcyjnych. Osobna decyzja to forma siedziska: pełna skorupa prowadzi ciało i wygląda rzeźbiarsko, płaski talerz zaprasza do krótkiego przysiadu i podkreśla rotacyjny charakter miejsca, wersja z niskim oparciem dodaje wygody strefom lunchowym. Warto zestawić te cechy z funkcjami z kroku pierwszego i wybrać świadomie jedną, dwie odpowiedzi zamiast kolekcjonować warianty. Konsekwentny wybór formy robi ze strefy kompozycję; suma pojedynczych zachcianek robi z niej przechowalnię. Dobrą praktyką jest też ograniczenie wykończeń w obrębie strefy do dwóch: forma może grać pierwsze skrzypce tylko wtedy, gdy tło pozostaje spokojne, a trzeci kolor rzadko bywa argumentem, częściej przypadkiem.

Krok 4 — Rozpiszcie Państwo scenariusze siedzenia: linia przy blacie, wyspa, miejsce przy oknie

Ta sama liczba stołków może stworzyć strefę żywą albo martwą — różnicę robi układ. Linia hokerów wzdłuż blatu ściennego jest oszczędna w metrach, ale ustawia wszystkich twarzą do ściany: dobra do szybkiej kawy i pracy w pojedynkę, słaba do rozmowy. Wyspa albo wysoki stół wolnostojący odwraca ludzi ku sobie i staje się naturalnym środkiem ciężkości strefy — to przy nim zawiązują się te kilkuminutowe wymiany zdań, dla których strefa w ogóle powstała. Pas blatu przy oknie łączy zalety obu: daje pojedynczym osobom widok zamiast ściany, a przestrzeni — miejsca chętnie wybierane o każdej porze dnia. Dojrzały projekt miesza te scenariusze zamiast powielać jeden: część miejsc dla rozmów, część dla samotników, i czytelne odstępy między nimi, żeby nikt nikomu nie siedział na plecach. Na koniec test praktyczny na rzucie: proszę wyobrazić sobie osobę, która wchodzi do strefy sama, oraz trójkę, która wpada na spontaniczną naradę — jeśli oboje od progu widzą swoje naturalne miejsce, układ jest gotowy. Cały układ warto narysować z wymiarami, zanim cokolwiek trafi do zamówienia — przestawianie mebli na rzucie jest darmowe, przestawianie blatów już nie.